Góralskie pentium V
Idom se owiecki i corne barany
A za nimi idzie juchas malowany
Owiecki na hali juhas wartko licy
Komisyja bada, co mu w głowie bzycy
W Białce mieszka, znany na całym podhalu Sobek. Do roboty nie jest skory, ale baca szef wszystkich juhasów, przymyka na to oko. Sobek niczym komputer najnowszej generacji, potrafi błyskawicznie przeliczyć wszystkie owieczki w stadzie. Dowiedzieli się o tym aż w Warszawie, ale uznali, że to góralskie bajanie. Przyjechała komisja i pyta górala:
- Sobku, a ile owiec jest w tym stadzie?
Sobek przed szałasem leży, fajeczkę popala. Tylko okiem rzucił i mówi:
- 643
Komisja liczyła cały dzień i stwierdziła:;
- No rzeczywiście. A w tamtym kierdlu pod lasem?
Sobek znowu, ledwie spojrzy i odpowiada :
- A 724
Komisja liczy dzień, dwa. Owce skaczą, zbijają się w zwarte gromadki. Po tygodniu panowie z Warszawy pokiwali głowami i orzekli:
- Tak jest. Jak wy to Sobku robicie?
- Dyć to proste - odpowiada Sobek - Lice wszyćkie nózki i dziele przezcztery.
Życie to jest teatr
Do starego gazdy w Poroninie przyjechał Poznaniak z ładniutką panienką. Prosi o wynajęcie pokoju.
- Panicku, jak u was taka komedia, to wynajmę najpikniejsy pokój - mówi gazda.
- Jaka komedia? - dopytuje się turysta.
- Bo widzicie, kiedy macie "czym" i "kogo", ale nie macie "gdzie" to jest komedia. Kiedy macie "czym" i "gdzie", ale nie macie "kogo" - to dramat. A kiedy macie "gdzie" i "kogo", a nie macie "czym" - to tragedia.
- Oj gazdo, gazdo. W moim wieku to już stale tylko tragedia.
Końskie targi
Jasiek z Małego Cichego postanowił pozbyć się swojego starego konia. Wybrał się do Nowego Targu, ale już po drodze trafił się kupiec.
- Ile chcecie gazdo za tę szkapinę?
- To młody, silny koń - zapewniał Jasiek - wart jest wiele dutków.
- Dam wam stówkę - zaproponował klient - ale dorzućcie mi jeszcze dwa worki owsa, bo przecie ten koń jest ślepy.
- Nie jest ślepy, tylko zmęczony - żachnął się Jasiek. I aby dobić targu odwiązał konia. Zwierzę przeszło dwa metry i wpadło do rowu.
- A nie mówiłem, że jest ślepy! - krzyknął z satysfakcją nabywca.
- Ślepy to może i jest, ale jaki odważny!
Rozwód
Na sesji wyjazdowej sądu w Murzasichle odbywa się rozprawa rozwodowa Staszka. Sąd chce dociec przyczyn, dla których góral się rozwodzi.
- Dlaczego gazdo? Może robotna nie była?
- A jakże to? Była. Posprzątała, poprała, inwentarz oporządziła.
- To może gotowała słabo?
- E, gdzie tam. Lepszej kucharki nie ma w całej okolicy!
- A może dzieci zaniedbywała?
- Skądże. Dzieci zadbane, dobrze się uczą.
- To może... no wiecie, w sprawach intymnych nie było najlepiej?
- A nie najgorzej.
- To dlaczego? - nie może zrozumieć sędzia.
- A bo taka męcąca.
Paniska w bryczce
Na Polanie Huciska stał Jędruś ze swoją bryczką, którą woził spragnionych tatrzańskich widoków turystów do schroniska w Dolinie Chochołowskiej. Trafiła mu się wreszcie czwórka klientów, dogadali cenę, ale zanim ruszyli, Jędruś uprzedził:
- Gdy droga zacznie piąć się w górę sami chyba zejdziecie z bryczki, bo Pan Bóg nakazał litować się nad zwierzęciem. Z góry, co ja tam będę wam mówił - łatwo się chodzi . A jak droga będzie równa to podziwiajcie sobie widoczki, a z drogi lepiej widać.
- To kiedy my będziemy siedzieć w bryczce? - zaniepokoili się pasażerowie.
- Jak to kiedy? - zdziwił się Jędruś. - Jak już dojedziemy na miejsce to siądziecie sobie wszyscy jak paniska.
Podróż
Na przystanku w Białym Dunajcu stał gazda, paradnie ubrany, ze spinką góralską na piersiach, w kapelusiku na głowie, z ciupaską w ręce. Wypatrywał autobusu do Nowego Targu. Czekanie dłużyło mu się, aż nagle patrzy - Maryna, stara dobra znajoma. Nie widzieli się od lat, bo dziewczyna wyjechała do Ameryki. Aż tu - niespodziewane spotkanie.
- A jakosci sie wiedzie, Stasek? Coś dziesięć roków bedzie, jak cie nie widziała.
- E, dość nawet dobze - odpowiada nie bardzo rozmowny góral.
- A ozeniłeś się? - dopytuje się Maryna.
- Ozeniłek się pięć roków temu.
- A mos dzieciska? - nie ustaje Maryna
- Ni mom!
- No to na co jesce cekas?
- E widzis, cekam na autobus.
Nadciśnienie
Staszek Gąsiennica z Lasa przyszedł do lekarza i prosi:
- Panie doktorku, dajcie tam jakiś specyfik. ?le sie cujem.
Lekarz osłuchał płuca, zajrzał do gardła, w oczy popatrzył i zdziwiony mówi:
- A na co to się skarżycie, nic u was nie widzę, nic nie słyszę.
Na to Staszek, że najbardziej dolega mu ciśnienie. Doktor pomierzył ciśnienie:
- Jakie to macie objawy tego ciśnienia, bo ja tu niczego dopatrzeć się nie mogę. Serce jak dzwon, ciśnienie krwi jak najbardziej normalne. Na to Staszek:
- E, dyj to niby jest tak, ze jak ide kole karcmy, to mnie cosik ciśnie do środka!
Odmieniony stryjek
Do Krzeptowskich miał zjechać stryjek z Ameryki. Radzili, jakby go to godnie podjąć, dowieść pamięci i uradzili, że powieszą na ścianie w chałupie jego portret. Poszli więc wszyscy do znanego karykaturzysty i portrecisty na Podhalu. Artysta chętnie się zgodził i mówi, żeby następnego dnia przyjść ze stryjkiem. Na to Jędrek mówi:
- Wicie panie, on nie moze przyjść, bo jest w Hameryce!
- To przynieście jakieś dobre zdjęcie - nalega malarz.
- Takiego tyz nie mamy, ale wom piyknie opowiemy, jaki on jest.
I każdy po kolei zaczął opowiadać, jak wygląda stryjek. Artysta notował. Potem ustalił termin odbioru portretu - za cztery niedziele.
Po miesiącu rodzina przyszła w komplecie, paradnie ubrani, z półlitrówkami w kieszeniach. Malarz odsłonił portret, a wszyscy ze zdumienia otworzyli gęby:
- Aleś sie stryjku odmienił w tej Hameryce!
Niwinność
Szedł turysta drogą w Chochołowie, nagle patrzy - tuż koło płota czereśnia rośnie, a owoce aż się do niego uśmiechają. Nie namyślając się długo przelazł przez płot, wdrapał się na czereśnię i zjada owoce. Aż tu nagle z chałupy gazda wychodzi. A turysta nic. Czereśnie je i tylko plask, pestką w gospodarza, plask - następną. Trudno było utrzymać cierpliwość.
Po kilku miesiącach w sądzie sędzia czyta akt oskarżenia. Pyta jeszcze obwinionego górala:
- A czemuście turystę zarąbali tą siekierką?
- Ja, panie sędzio? - dziwi się gazda - Toć on złażąc z tej czereśni sam na toporek wlazł. I tak siedemrazy.